poniedziałek, 9 stycznia 2012

6 miesięcy


6 miesięcy!!! Czas leci... Nim się obrócę poznam jego dziewczynę... Moje pierwsze pół roku macierzyństwa. Pierwsze 6 miesięcy życia. Antek pragnie poznawać świat z perspektywy dorosłego. Uwielbia jak się z nim chodzi po mieszkaniu i pokazuje wszystko po kolei. Uwielbia patrzeć na drzewa za oknem. Umie już siadać. Bez pomocy rodziców, ale z ręką na pulsie. Z ciągle płaczącego niemowlaka, zmienił się w wesołego małego ludka, co uwielbia pierdzieć buzią, mówić "giiiii..." i "ababaa...". Bawią go dziwne dźwięki wydawane przez rodziców. Oczywiście jak na 6-miesięczniaka przystało, Antek stał się aktorem z talentem. Wyje i wrzeszczy (żeby go wziąć na ręce), frustruje się zabawkami (nie wiem co one mu złego zrobiły, ale wyzywa je i już), a mi się wydaje, że to z tego, że on chodzić chce i dorosłym już być. A ja mu mówię, żeby to przemyślał jeszcze, bo po co ma się pchać do płacenia rachunków... Jestem bardzo ciekawa, co czai się za rogiem, co przyniosą kolejne miesiące... Raczkowanie opanowuje...na plecach. Jest to wygląd wielce oko cieszące, tylko jak on z tej pozycji się chodzić nauczy...?
Z okazji tych "urodzin" pojechaliśmy rodzinką do znajomych z Tajlandii (Pisałam o nich w poprzednim poście). Talay, na zdjęciach poniżej, jeszcze miesiąc temu porządnie raczkować nie potrafił, a teraz śmigaaa i wielce chce nauczyć się sam stać... Piękny to widok, zważywszy, ze mały na operacje serduszka czeka... No i ja też się doczekać nie mogę, aż mój osesek będzie się wspinał... 


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz