sobota, 2 kwietnia 2011

zachcianki ciążowe

Ciąża sprowadza się do jedzenia. Pierwsze 4 miesiące miałam mdłości więc jedzenie nie sprawiało mi żadnej przyjemności. Matej mnie zmuszał bym w ogóle coś jadła... Teraz to na całe szczęście minęło więc jak pewnie zauważyliście dużo o jedzeniu piszę i nawet je fotografuje. A mając za męża kucharza, ciężko jest sobie odmówić... Zresztą ciąża to czas przywilejów i wymówek...
Do tej pory nie miałam udziwnionych zachcianek pokarmowych... Żadnych ogórków z czekoladą, a tym bardziej zapachu benzyny... Koło 17 tygodnia miałam ochotę na ziemniaki, tak wiem poznańska pyra ze mnie, hehe, więc jadłam duszone ziemniaki chyba przez cały tydzień!!!! Później były naleśniki! Ohhhh, uczta naleśnikowa raczej (Anouck, pamiętasz?), z owocami, nutellą, dżemem, bitą śmietaną... mniam. Oczywiście nie wszystko naraz, dlatego było ich kilka, by z każdym składnikiem spróbować. Jeszcze miesiąc temu umierałam za goframi... Tu niestety nie można dostać świeżych, polskich gofrów, więc zadowoliłam się kupnym do tostera... Ale w maju odbiję sobie w Polsce i najem się gofrów do syta!!! A obecna zachcianka to... banany! Pochłaniam kiść bananów w ciągu 2-3 dni! I tak już od 2 lub nawet 3 tygodni! Od paru dni jednak nie jadłam bananów, bo ciągle nie po drodze mi do sklepu. A może zachcianka bananowa odeszła...? Ciekawe na co przyjdzie mi ochota teraz...?

Oto ja w 27 tygodniu ciąży zmęczona po jodze dla ciężarnych

Mieliście jakieś fajne żarty na Prima Aprilis?

2 komentarze:

  1. Pamiętam jak byłam w ciąży z BARTKIEM miałam taką ochotę na słodycze ,że śniła mi się wanna wypełniona różnymi ciachami z pobliskiej cukierni to wszystko było dla mnie ,,, hhheee do dziś lubię słodycze

    OdpowiedzUsuń
  2. jak byłam z TOBA w ciąży nie tolerowałam zapachu mleka..bllleeeeeee... a z KUBĄ tort zagryzałam konserwowym ogórasem(do dziś to robię)zatem córcio droga uważaj by z tych zachcianek nie zostało coś na zawsze :))

    OdpowiedzUsuń