wtorek, 15 listopada 2011

hexham i przypadkowa wycieczka

W niedziele pojechalam z Ania na gielde staroci. Niestety nie zdazylyslismy wysiasc na naszej stacji bo nie moglam sie zmiescic z moim wozkiem w korytarzu pociagu gdzie byl wozek inwalidzki. W zwiazku z tym musialysmy jechac jeszcze trzy stacje by poczekac na pociag powrotny. Miejscowosc okazala sie urocza z tego co zdazylysmy zwiedzic, i na pewno warta powrotu. Kiedy dojachalysmy na market staroci, ludzie juz powoli sie zwijali wiec kupowalam na szybko, ale nie obylo sie bez cudnych zdobyczy, ktore nie omieszkam przedstawic gdy je sfotogratuje...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz