wtorek, 11 października 2011

turecka łaźnia

Dzis z Zuza (szwagierka) bylysmy w lazni tureckiej na miejskim basenie. Na poczatku nie bylam pewna czy moge isc, ze wzgledu na to, ze karmie piersia, ale poszlam, i nic zlego sie nie stalo. Oczywiscie przed podjeciem decyzji byly porady u wujka google. Kazdy mial inne zdanie, wiec postanowilam, ze moge isc. I nie zaluje... a i Antek nie marudzil przy posilku wiec wszystko gra. Pilam tylko duzo wody w trakcie bo tak zalecaja. Wypoczelam... sauna parowa, jacuzzi i basen. Loze z zaslonami gdzie mozna polezec i odpoczac, a na srodku sztuczna palma. Wrazenia niesamowite. Nastepnym razem musze wziac aparat. 



Todat I went to the turkish baths with my sister in law. At first I wasn't sure if I can go, due to my breastfeeding, but asked uncle google and, even tho there was no single answer, I decided I can go. Afterwards Antek wasn't complaining about my milk so it's all cool. Steam room, jacuzzi and swimming pool, that was just what I needed. There were boxes with vintage curtains where You could lay down and chill, and fake palm tree in the middle. Amazing impression. Next time I have to take my camera.

2 komentarze:

  1. A była ta gadająca baba, co wtedy? Pozdro:)Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczescie nie bylo. Sauna byla cala dla nas dwoch!

    OdpowiedzUsuń