Szukaj na tym blogu

sobota, 11 czerwca 2011

inspiracje na mural

Chce narysowac mural na scianie w pokoju Antka... Podazajac za motywem lesnym, myslalam o sowie, lisie lub jeleniu/sarence. Narazie poszukuje lesnych inspiracji... Sowy sa takie piekne!!!!!!!!

znalezione tu

znalezione tu

znalezione tu

znalezione tu

znalezione tu






piątek, 10 czerwca 2011

4 tygodnie do Antka

Wczoraj Matej nie poszedl do pracy wiec poszlismy na spacer...  Ponizej na zdjeciu Antek w 36 tygodniu... W poniedzialek bylismy u poloznej i Antek jest juz ulozony glowka w dol (szykuje sie do powitania swiata) i brzuch mi urosl 3 cm od ostatniej wizyty 3 tygodnie temu.  Jest wzorcowym przykladem dla studentow poloznictwa! Nastepna wizyta za 2 tygodnie, ciekawe ile mi przybedzie w pasie do tego czasu...
Dla wszystkich co sie pytaja:  Czuje sie dobrze, w miare (65lat+) mobilnie. Ciezki sie robi ten moj brzusio z kazdym dniem i staram sie nie oddalac za daleko od domu, ale jak nigdy mam potrzebe spacerow i jakiejs aktywnosci fizycznej... Mam nadzieje, ze moje cialo wytrzyma jeszcze miesiac nadwagi. Poki co jeden rozstep na bliznie po kolczyku w pepku.  Pare drobnych mankamentow ciala, ktore mi doskwieraja to klucie zebra (chyba zebra) pod prawa piersia (mam juz to od kilku miesiecy ale ostatnio sie nasililo), poniewaz maly jest juz glowka w dol odczuwam bole w miednicy i czesto nie wiem czy mam pelen pecherz, czy to on mi uciska... No i utrata pamieci/rozumu... Slyszalam, ze pod koniec ciazy kobieta nie jest soba ale to co sie ze mna dzieje, to przesada... Hormony mi buzuja, placze z byle powodu lub ogarnia mnie wielka radosc...Szybko zapominam nawet cala konwersacje jaka odbylam dzien wczesniej, czesto czuje sie jakbym byla lekko pijana... (nie wiem czy jeszcze pamietam jakie to uczucie...). Mam dosyc sama siebie... Mam nadzieje, ze odzyskam siebie po urodzeniu Antoniego...
Z jednej strony juz nie moge sie doczekac, az go poznam... zobaczyc jak wyglada, czyje ma oczy, usta, nosek... Ruszyc z kopyta z praktyka o ktorej czytam i czytam i czytam... Z drugiej strony, jeszcze by mogl sobie siedziec w mym lonie. Mamy dobra relacje ze soba... nieplaczaca... spokojna... plus jeszcze duzo rzeczy mam do zrobienia dla niego zanim sie spotkamy...



wizyta Iris

Pare dni temu byla u mnie Iris. Upieklysmy weganskie ciasto kokosowo-limonkowe i rysowalysmy spirografem... To moj najlepszy zakup na funta na markecie staroci!!! Tyle zabawy, ze przestac nie mozna...










w oczekiwaniu na Antka

Nie moge uwierzyc jak ten czas leci... Zostaly 4 tygodnie do Antka...a jeszcze duzo do skonczenia w jego pokoju.
Caly czas nie mam photoshopa, co jest bardzo frustrujace, bo nie moge skonczyc projektu, ktory chcialam ukonczyc przed porodem... wrrr...
Czekajac na Antka, umilam sobie czas pieczeniem plackow (dopiero sie ucze tej sztuki) i przygotowuje jego pokoj. Dzis bede szyc zaslony...  Zdjecia ponizej sa z zeszlego tygodnia, niestety teraz juz tak goraco nie jest...

Czuje sie jak arbuz...


Ta rzezbe arbuzowa stworzyl Matej... mniam...

A to ciasto upieklam ja na przyjazd Mery i Mateusza... 








środa, 8 czerwca 2011

dla domu

Jestem na etapie dekorowania domu... Mam nadzieje, ze zdaze przed poznaniem Antka, pozostaly 4 tygodnie... oto kilka inspiracji dla domu, ale niestety zrodla pogubione...

















czwartek, 2 czerwca 2011

wycieczka nad morze

W poniedzialek i wtorek spedzilismy z Matejem cudne dni, wolne od sprzatania, wkrecania srubek i mojej walki z photoshopem. W poniedzialek bylismy w muzeum a we wtorek byla w koncu ladna pogoda (ladna na tyle, ze nie padalo...) wiec pojechalismy nad morze...







                               Nie moge uwierzyc jaki wielki jest moj brzuch na tym zdjeciu...




Chmura wygladajaca jak diabel




brzusio

Nie pisalam caly tydzien, w zwiazku z nagla smiercia mego wuja... Moj kontakt z internetem skupial sie na kontaktach z domem i nie mialam glowy na nowe posty. Zrobilam jednak pare zdjec brzuszka, ktorymi chce sie podzielic... Nie moge uwierzyc jaki jest wielki... Zostalo 5 tygodni...