środa, 22 października 2014

teatr Antonowki

-Ale masz walizeczke ladna. A co tam masz w srodku? Skarby?
-Nie, swinke (zabawka swinka przyp. mama)
Kurtyna.

*  *   *

Pobudka u nas wyglada tak. Antonowka wpada jak burza do mnie u wola:
-Mamooooo! Wstawajjjj! Dzien wstal!!!
Oczywiscie wszystko spiewajacym glosem. I jak nie wstac na taka pobudke?!
Kurtyna.

*   *   *
Nie ma to jak komplement od syna. Mama pomalowala sobie usta (raz na rok sie zdaza). Antonowka:
-UUuuuu, ladne. Usta. Laadne...
Kurtyna.
*   *   *

Jak widzi kosciol, lub budynek o strzelistej (?) architekturze, to mowi:
-Buk. Tam jest Buk. Dom Buka.
Kurtyna.

*   *   *
Czasem podejdzie do Vincentego, tak od niechcenia, poglaszcze go i powie:
-Ohhhhhh, slodki...
Po czym odchodzi.
Kurtyna.



4 komentarze:

  1. Fajne ma mała teksty ;) Niektóre na prawdę powalają na kolana ;) nie mogę doczekać się aż moja Natalka zacznie tak gaworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mal-y! Antonowka to chlopiec :) skrot od Antoniego. :)

      Usuń
  2. Vinek jest słodki nie tylko dla Antosia :) całusy mamita

    OdpowiedzUsuń