poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Podrozowanie z dzieckiem vol.2

Jedziemy do Edynburga. To tylko 1,5 godziny pociagiem ale wymaga nie lada sprytu by ten czas Antonowka siedzial w miejscu. W maju czeka nas dluzsza podroz bo do Polski, a wiec 1,5 godziny autem i pozniej samolot. To bedzie wiec przedsmak podrozowania z aktywnym smykiem. Nie wiem jak wasze dzieci ale moj to raczej typ sportowy. Najlepsza zabawa jest skakanie po lozku i gonienie. Owszem lubi tez naklejki i tzw. messy play ale gdy przychodzi do dworca kolejowego lub lotniska, wiem, ze bedzie szal. Gonienie za malym eksplorerem swiata. Oprocz oczywistych rzeczy, jak obserwowanie pociagow i samolotow, podziwiania widokow za oknem i zaczepianiu podroznych :), oto moj subiektywny wybor rzeczy, ktore zajma moje dziecko w podrozy.
(trzeba byc przygotowanym na kazda ewentualnosc)

(VOL.1 Podrozowania z nieco mniejszym dzieciem TU)


1. Ksiazka. Taka co zawsze zaciekawi. Moze jakas o pociagu lub samolocie, lub po prostu ulubiona lektura ostatnich dni (ulubione ksiazki potrafimy czytac po kilka razy pod rzad codziennie).
2. Snacki i woda. U nas na podroz przygotowalam, to co Antek lubi chrupac pomiedzy posilkami. Marchewka, owoce i  oczywiscie jablko oraz domowej roboty babeczki dinusie.Te ostatnie pelnia tez funkcje zabawki przed pozarciem wiekszego drapieznika... a takze selekcja rodzynek i suszonych czeresni i zurawiny.  W zanadrzu czekoladowe jajo, choc moze nie bedzie trzeba uzyc. Na dluzsza podroz dodatkowo kanapka.
3. Zabawki. Nie mowie o worku z zabawkami, tylko o jednej, dwoch, no moze trzech ulubionych zabawkach, bez ktorych ani rusz. I musza to byc male zabawki, takie w raczke malucha i mieszcace sie w bagazu (kiedys Antek pod wozek ladowal mi wielka koparke...). Moze, jak powyzej ciuchcia lub samolot. My stawiamy na pingwiny bo w Edynburgu do Zoo zawitamy, a tam parada pingwinow.
4. Telefon. Dzieci nie lubia sie nudzic. Choc ta opcja jest ostatecznoscia, trzeba sie liczyc z jej uzyciem. W niej aplikacje z puzzlami lub gry dzwiekowe i edukacyjne.
5. Zeszyt malego artysty+kredki/pisaki/naklejki. Moze przyjdzie natchnienie na pejzaz z okna pociagu...
Tu mialo byc zdjecie powyzszych punktow ale juz nie zdazylam zrobic, wiec tylko bazyliowe dinusie pokaze... Taadaam!


Czy o czyms zapomnialam? Mam nadzieje, ze nie. A Wy macie swoj patent na podrozowanie z dzieckiem?

4 komentarze:

  1. Niezły asortyment podróżny. Ja nie mam problemu, bo młoda jest z nami w trasie od urodzenia. Jak włączy jej się marudzenie to wystarczy filps, picie lub ostateczności telefon do ręki (wystarczy, ze ekran się świeci i nic wiecej nie potrzeba).
    Życzę spokojnej podróży ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antek nigdy nie umie wysiedziec za dlugo ani w aucie ani w zadnym pojezdzie, a nawet miejscu! :)

      Usuń
  2. Mniej więcej tak samo podróżujemy :) W pewnym momencie najlepszym patentem, żeby Ewka nie biegała wte i wewte po pociągu było... po prostu zdjęcie jej butów :D Oczywiście to już po etapie ucieczek, wkładania i zdejmowania butów itd. Po prostu zaczęłam jej ściągać buty i wyciągać skarby. U niej najważniejszy jest zróżnicowany prowiant + choćby długopis i kartka :) Jak są skarby - siada sobie wygodnie i zaczyna... MÓWIĆ ;) Do wszystkich o wszystkim, oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa teoria z tymi butami ale obawiam sie, ze Antka by to nie powstrzymalo przed bieganiem...

      Usuń