piątek, 14 lutego 2014

Rok Konia

W niedziele bylismy swietowac Rok Konia. Vini urodzil sie w Roku Konia. Ja jestem szczurem, Antonowka krolikiem, a Matej kogutem. Jak co roku poszlismy na celebracje do Chinskiej Dzielnicy. Niestety nie wyrobilismy sie by zobaczyc parade ze smokiem, bo byl czas karmienia, a i z 2 dzieci ciezko sie zabrac i sie nie spoznic gdziekolwiek... Gdy dotarlismy, tlum byl taki, ze przecisnac sie nie udalo, wiec poszlismy na karuzele, gdzie Antonowka postanowil oskubac mame co do pensa i wyprobowac wszystkich. Udalo nam sie namowic go na zalozenie plecaczka-dino. Nie jestem zwolenniczka tzw. smyczy, ale ten plecaczek to zbawienie, szczegolnie jak sie juz ma 2 dzieci. Antek chcial biegac, a w tym tlumie latwo bym go zgubila, nie wspominajac juz o wozku z drugim robakiem... W niedziele byl tez Miedzynarodowy Dzien Pizzy, ale nie bylo czasu by zrobic domowa pizze, ale zjesc trzeba bylo, chocby ta z icelanda. Mama zrobila tez domowe paczki ;)















A dzis Walentynki i kto obchodzi temu romantycznosci zycze. Kto nie obchodzi, temu tez romantycznosci zycze. My nie obchodzimy, i pewnie jak co roku powiem to samo... 
1. Kazdego dnia POWINNO sie okazywac uczucia bliskiej osobie.
2. Niby fajnie, ze tym co zapominaja o punkcie pierwszym 14 luty dziala jako przypominacz; ale ciezko jest miec intymny, romantyczny moment, kiedy co druga osoba robi to samo...
3. Jutro mam urodziny wiec i tak prezent dostane ;)

2 komentarze:

  1. a ja nie wiem z jakiego roku jesteśmy :) ale fajnie czas spędziliśmy, my też się wszędzie spóźniamy z naszą trójką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko jest to logistycznie rozplanowac z 2 dzieci, szczegolnie gdy wozek trzeba zniesc na dol...

      Usuń