piątek, 26 sierpnia 2011

Kolka

Ufff... Antek dzis mial kolke... chyba... Strasznie plakal przez 2 godziny... Zaczelam mu dawac jakies lekarstwo na bazie oleju z koperku z karmieniem i chyyyba pomaga... Serce boli jak widze, ze moj Antek tak cierpi... Jak sobie radzic z kolka? Masowanie brzuszka, herbatka koperkowa, krotkie karmienia, kladzenie go na brzuszku, dieta? Niestety trzeba dzialac metoda prob i bledow, i mam nadzieje szybko dojde do przyczyny jego placzu...

Ostatnie 3 dni byly pelne wycieczek... Dzis padalo caly dzien, wiec tylko szybki wypad na miasto i pozegnanie z Jo, ktora jutro wraca do Polski. Przyznam sie, ze jestem troche wykonczona... Dawno tak intensywnych dni nie mialam, a przez brak konkretnego snu, spacery daja mi sie we znaki. Ale to dobrze, trzeba w koncu zrzucic kilogramy po Antku... A po wyjezdzie tesciow rozpoczne regularne sesje na basen...

Achhhh, i zmienilam kolor wlosow. Tylko, ze nie wyszedl taki jak na pudelku. Miala byc czerwien a wyszla wisnia. Powoli sie oswajam z tym  niepowodzeniem.

Zdjecia z data w prawym dolnym rogu z aparatu tescia.
















robak w kokonie








4 komentarze:

  1. też bylimśmy w tym muzeum :) jaki ten świet mały

    OdpowiedzUsuń
  2. to faktycznie swiat jest maly... pozdrawiam z drugiej strony rzeki

    OdpowiedzUsuń