wtorek, 29 marca 2011

John Maus plus kolacyjni goście

Co za dzień! Nie miałam nawet czasu nic napisać wczoraj. Poniedziałek jest praktycznie naszym weekendem. Matej i ja zazwyczaj pracujemy całą sobotę i pół niedzieli, i w poniedziałek odrabiamy stracony weekend. Wczorajszy poniedziałek był pełen wrażeń. Przyszła kobieta od mieszkań posprawdzać nasze kąty, i potwierdzić, że mają dla nas mieszkanie... Pod wieczór mieliśmy gości na obiad: Krzycha, Monikę i ich 1,5 roczną Paulinkę... Matej zrobił zupę pomidorowo-paprykową i zapiekankę z makaronu według mojego przepisu, która wyglądała mniej więcej tak w czasie przygotowywań...






Po obiedzie poszliśmy na koncert do Star and Shadow zobaczyć Johna Mausa. Suport był świetny. Oliver grał pomiędzy zespołami, Adam Parkinson aka Man with Feathers był niespodziewanie (bo nigdy nie słyszałam jak śpiewa) rewelacyjny i z cudnymi własnymi bitami, i 2 dziewczyny zwane Plug, które przyjechały z Mausem. Sam Maus był dziwny, szokujący swą frustracją do nagłośnienia i straszący swymi wyrazami twarzy... trochę mnie przerażał swą nieprzewidywalnością. Nie da się tego opisać... Antkowi się podobało bo nawet trochę kopał podczas koncertu. Zdjęcia robiłam na filmie więc wrzucę tu jak tylko skończę rolkę... A w międzyczasie ja i Antek w 26 tygodniu ciąży... brzuszek rośnie z dnia na dzień...

26 tydzień



5 komentarzy: