wtorek, 16 sierpnia 2016

update ciazowy dziecka nr. 3

Dzien Dobry!

7:22 kawa z mlekiem ryzowym i czuje potrzebe zdania raportu. Wlasnie objadlam sie tez michalkami, ktorych nie umiem sobie odmowic szczegolnie w tym trymestrze. Nie pisze zbyt duzo o tej ciazy, glownie dlatego, ze nie mam czasu na reguralne blogowanie z dwojka dzieci, no i ciaza jest ciezka, nie czuje sie najlepiej wiekszosci dni. Ostatnie dwa miesiace byly nieublagalnie pracowite. Pomiedzy fala upalow, ktora przezylam w ciemnym pokoju z wiatrakiem; rozpoczelam maly remont kacika dla naszej cory, Antek zaczal wakacje, wiec dni staly sie misja by ich niespozyte poklady energii spalic przy moim najmniejszym wysilku.





Dzis zaczal sie 35 tydzien ciazy i zdecydowalismy sie dac jej na imie Cecylia. Ja i Matej nie jestesmy pewni na 100%, musimy ja zobaczyc i poznac by zobaczyc czy naprawde to imie pasuje to jej twarzy. Chlopaki z kolei juz sie przyzwyczaili, i nie chca slyszec o innym imieniu. Vini wola Ceci a Antek Cecylka, i obie te wersje w ich malych usteczkach sa rownie slodkie. Inne imiona brane pod uwage to Helenka, Emilia, Liwia i Konstancja.








5 tygodni do poznania naszej kruszyny i sama juz nie wiem czy bedzie wczesniej czy nie! Dzis maluje jej kacik, i mam nadzieje skonczyc calosc do konca nastepnego tygodnia. Chcialam tez cos zrobic w pokoju chlopakow. Od kiedy sie wprowadzilismy, nigdy im nie urzadzilam pokoju porzadnie, no i nie chce by czuli, ze tylko Ceci dostaje nowy kat... (bez szalenstw, moze jakas poleczka i lampka przy lozku do czytania). Zdrowotnie jest roznie. Niby ciagle jestem zagrozona stanem przedrzucaczkowym (preeclampsia), ciagle na lekach przeciwko anemii. Czekam na wyniki krwi, czy nadal musze zelazo brac, ale szczerze to nie bardzo chce kontynuowac. Bardziej wierze w suplementy diety, no i dodatkowo codziennie pije koktajl z buraka. Oprocz tego straszna zgaga kazdego wieczora spowodowala, ze kolacji w ogole nie jem. W tym tygodniu nie mialam zadnych skurczy. Nie wiem co to oznacza... Za to boli mnie cala miednica i krocze jak chodze, albo za duzo zrobie, a mam dni, ze robie bardzo duzo i pozniej nie moge sie ruszyc... No jakas taka potrzeba, instynkt by byc aktywnym... Ciagle sprzatam, chodze duzo i remontuje...haha, no usiedziec nie moge, plus mam dwojke do wymeczenia, co konczy sie raczej moim fizycznym wykonczeniem, bo oni sie jakos szybko regeneruja...





To chyba tyle na dzien dzisiejszy... Zyczcie mi powodzenia w malowaniu z dziecmi w tle... :/




1 komentarz:

  1. widziałam ten piękny kącik dla Małej pochwal się znajomym jak to sobie wspólnie malowaliście...nie ma to jak silna grupa...w jedności siła hihihi a ja już odliczam dni...całusy mamita

    OdpowiedzUsuń