Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

WLKNC 2012

Swiateczny mix

pogoda nie rozpieszczala nas

ostatnio tata jest lepszy w usypianiu



rodzinka w komplecie

ostatnie karmienia piersia z zalecenia lekarza (nevermind moj brzuch swiateczny, ktorego zapomnialam wciagnac)


jedyny ladny dzien przez 2 tygodnie

prognoza nas oklamala przez co wyladowalismy bez cieplej kurtki dla Antka

akuku

piwniczne harce seniorow

elegant!

Antonowka i Gabi

Gabi w biegu


niedziela, 15 kwietnia 2012

Wszyscy sie chwala to ja tez sie pochwale! W wymiance zajacowej dostalam od Marty:


Slodycze juz zniknely a ja dostalam kometyczke w rozyczki, ktorej nie moglam znalezc do zdjecia (jeszcze nie rozpakowana jestem). Slonik jest swietny i juz dolaczyl do klubu ulubionych zabawek Antonowki wedlug jego mamy :)


A moj pakunek dla Sroki mozna zobaczyc TU. Po skupionej minie rycerza wnioskuje, ze prezent chyba sie podobal...

A za zorganizowanie wymianki podziekowania naleza sie Agnieszce z Adas+nas dwoje

sobota, 14 kwietnia 2012

Wa wa woom

Pare dni przed Wielkanoca pojechalismy z mezem do Warszawy. Uwaga. Bez Antka. Maz mial spotkanie, ale poza tym mala to byc nasza dlugo wyczekiwana randka. Kiedys duzo wycieczkowalismy. Teraz w sumie tez wycieczkujemy, ale wiecie, czasem potrzebny jest ten czas jako para... a nawet jako indywidualna jednostka, a nie tylko MATKA, rodzic, pani domu. Pierwszy raz zostawilam Antonowke na tak dlugo. Nie bylo nas od wczesnego rana do 19.00, tylko ze 7 godzin podrozy (!), wiec za duzo nie udalo sie zwiedzic ale i tak bylo milo i bardzo tego potrzebowalismy. Bylismy w Zachecie i CSW, na obiadku w restauracji i tyle... Ale jak zwykle prawie wszedzie chodzilismy pieszo. Polecam wszystkim taka randke. Nie da sie nie tesknic, nie dzwonic i nie zastanawiac co ten nasz maluch wyczynia w tej chwili, wiadomo... ale czas spedzony we dwoje, chocby te pare godzin to jak mini urlop... A jaka Antonowka mial szczesliwa mine jak nas ujrzal. No bezcenne! :)

nietypowa pocztowka Palacu Kultury?


W drodze do CSW

buziaki dla Tosia

ladny budynek, ladny neon


modny Warszawiak




piątek, 13 kwietnia 2012

Ulubieni ilustratorzy

Post na marginesie, bo zem bardzo chora. Najpierw Tosio, teraz ja, ale paskudztwo to takie, ze mowie Wam... Juz na wlosciach swoich i szczesliwa, ze we wlasnym lozu. W domu fajnie ale rozchwytywani, a jako, ze Antonowka chory, nic nie zalatwilam (tylko ksiazki odebralam i miszko obracanke, ktora Wam wkrotce pokaze, bo cudna jest, mamo-tatowa). 

Jako zem w ilustracji zakochana, postanowilam napisac malego posta o ilustracji (dzieciecej rzecz jasna) i ich wykonawcach... A wiec post pod szyldem INSPIRACJE i KUP MI bo chce to miec...

Nie pogardzilabym zadna z ponizzszych ilustracji ladnie w ramce oprawionej na mojej scianie. Juz mam wizje, ktora gdzie by wisiala... (potrzebuje wiecej scian!)

Oczywiscie to tylko kilka, bo i naczej post ten nie mialby konca... Moze nowy cykl z tego powstanie...?

I absolutely adore illustrations, and so I decided to write a little post about it (children wise ofcourse). It may even turned out into a regular posts. There is few inspirations that my walls would welcome... Nicely framed... Big formats... Yes, certainly I need more walls.












sobota, 7 kwietnia 2012

No to Wesołego JAJCA i ZAJCA!


Dobrze jest sobie zrobić przerwę od netu, ale ale...ja tesknilam za blogowaniem i ciekawam co u Was...

U nas już lepiej...choć potworny kaszel męczy Antonówkę i  we wtorek na kontrolę idziemy. Z inhalacjami się namęczyliśmy, bo jak tu tak aktywnemu dziecku wytłumaczyć, że dla jego dobra ma być bez ruchu przez 10 minut... No nie da się! Od leków ma jadłowstręt i jak widzi, że podchodzę z łyżeczką to chce uciekać... Bidulek mój.

Poza tym podróżujemy między rodzicami a teściami co kilka dni jak jacyś nomadzi lub beduini, nigdzie miejsca nie możemy zagrzać, i co chwilę torbę na nowo trzeba pakować. Do domu wrócimy wykończeni pobytem w domu, choć ja i tak się cieszę, bo jestem ze zmieniania pieluch wyręczana, a po lekach nad wyraz często za potrzebą go bierze. Antek za dużo nie wychodzi bo pogoda tu jest FA-TA-LNA, jeden spacer szybki by nagły i krótki przypływ słońca wykorzystać. Boję się, że chłopak mi zapalenia płuc dostanie.

Zdjęć mam parę fajowych, mnóstwo nowych książek i przygód ale tu u rodziców jakoś zdjęcia mi sięm nie chcą wgrać więc spróbuję u teściów jutro... 

A tymczasem życzę Wam spokojnych i fantastycznych Świąt Wielkanocnych! My jutro chrzcimy naszego diabełka...

Och i Achhhh no i pochwalić się muszę, że mój syncio mnie biszkoptem częstuje, chodzi już z moją pomocą (ja za rączki go trzymam), jak zanucę coś to tańczy, i śpiewa jak usłyszy przeciągany dzwięk... 

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Szybki wpis

Antonówka już lepiej choć nie obyło się bez wizyty w szpitalu, później u lekarza, a w przyszłym tygodniu u alergologa... Diagnoza: zapalenie oskrzeli plus jeszcze nie zdiagnozowana alergia... i reklamówka leków. Bidulek...
Teraz przyjechaliśmy do Polski na święta, więc będzie mniej wpisów, bo mniejszy dostęp do internetu, ale postaram się pisać!