Szukaj na tym blogu

piątek, 12 sierpnia 2011

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Matka Polka

Bycie matka jest cudownym doswiadczeniem. Jest ciezko, szczegolnie przy  takiej marudzie jak Antoni. Czuje sie jak bohater filmu akcji, ktory nigdy do konca nie spi. Jakis tajny agent, Leon zawodowiec. Moj sen to stan czuwania, nastawione na co 3 godzinne wstawanie (lub czasem czesciej), a nocne karmienia to walka by nie zasnac... Bycie matka to bycie twardzielem z duzym sercem. Superman co z kazda rana jest silniejszy. Super mama. Przezylam porod, nie poddaje sie po niepowodzeniach, brne dalej w matczyne obowiazki, teraz moge wszystko... Nie straszne mi jeki, placze, kupy i wymiociny... Bycie matka to bycie mieczakiem. Wiem, ze to troche sprzeczne, ale chodzi mi o mieczaka sercowego. Takiego co ma nadmiar czulosci. Od samej ciazy i szalenstwa hormonow, stalam sie naduczuciowa. Obudzila sie we mnie matczyna troska o dziecko, ale tez na wszystko do okola. Juz nigdy nie wroce to stanu z przed ciazy. Stalam sie kims innym, mama. Antek konczy jutro miesiac. Dotychczas oswajalam sie z nowa rola, i powoli wchodze w rutyne obowiazkow. Jedna z niewielu zabaw jakie mozna z malym Antonim czynic, to ubieranie go ladnie i robienie zdjec. Wiekszosc czasu on jednak spi. Kiedy spi, zastanawiam sie, o czym sni... Miesiac zlecial szybko. Czas leci szybko...










czwartek, 4 sierpnia 2011

ofiara mody

Juz lapie sie na ogladaniu i kupowaniu ciuszkow dla Antka, nie dla siebie... Moje potrzeby zeszly na drugi plan. Teraz Antek, Antos, Antoni... <3 Dzis znalazlam w internecie pare cudnych mini ubranek, w ktorych mozna sie zakochac, a juz szczegolnie widzac w nich Antka... co oczywiscie czynie oczami wyobrazni. Oczywiscie jestem w nim zakochana tez na golaska, ale coz, jestem ofiara mody, nic na to nie poradze... Czuje, jak moja milosc do niego rosnie z kazdym dniem... jest ciezko... przyznaje sie, ze codziennie sa wzloty i upadki... Czeste wstawanie nocne mnie juz wykancza... Wprowadzanie planu karmienia co elastyczne 3 godziny tez nie idzie najlepiej... Jestem slaba, i jak widze, ze placze to sie poddaje... Maly terrorysta...  Ale zaczynam zauwazac pierwsze usmiechy... Nie takie polziewajace, swiadome (tak mi sie wydaje), i to jest piekne... Kocham go!










W sobote Antoni konczy swoj pierwszy miesiac zycia i dzis bedac w miescie, nie powstrzymalam sie i kupilam mu prezencik ciuszkowy...



sobota, 30 lipca 2011

3 tygodniowiec

Pewnie powinnam poczekac az Antoni skonczy miesiac, ale po pierwsze: nie moglam sie doczekac, po drugie  widze jak rosnie kazdego dnia i nie moge sie temu nadziwic, po trzecie swietuje z nim kazdy ukonczony tydzien, po czwarte mam ochote go fotografowac caly czas wiec i na miesiac bedzie mini sesyjka Antkowa... Tu, synek sie gimnastykuje po drzemce...












poniedziałek, 25 lipca 2011

Książki a wychowanie

Czytam książke o tym jak zostac zaklinaczką dzieci, Jezyk Niemowląt autorstwa Tracy Hogg i Melindy Blau z polecenia Marysi i widze, ile rzeczy robie zle... Tak naprawde to tyle ile poloznych, tyle teorii wychowania. My, mlode mamy, i przyszle mlode mamy :), padamy ofiara natloku informacji... Internet, rodzina, przyjaciele i doswiadczeni rodzice; ksiazki i broszury. Ja osobiscie juz mam metlik od rad i tresci, i ktora teoria jest dobra? Moze kazda po trochu...Ta ksiazka ma sens, ale tak samo jak inne rady. Dotychczas karmilam Antka na żądanie, ale od dzis staram sie byc z tym bardziej regularna i karmic go co (elastyczne) 3 godziny... Chce dzialac wg tezy: karmienie, aktywnosc, sen. Zobaczymy czy sie sprawdzi z Antkiem, bo jak narazie jest kompletnie na odwrot: karmienie i spanie wymiennie i aktywnosc w roznych porach dnia, a wieczorem maruda... Musimy z Matejem sprawdzic co dziala dla niego najlepiej...


Zmieniajac temat, Antek jest juz nasz pociechą. Oto pare przykladow, gdzie do łez smiechu nas wprawil. Wiekszosc przykladow dotyczy jego relacji z tatusiem. 


Pozycja na jeżyka, nowa ulubiona pozycja na drzemki




W dzien wyjscia ze szpitala Antek sprobowal sutka z owlosionego torso Mateja. Szukal cyca i nim zdążylam dosjc, capnal w usta meski sutek. 


Kiedy Matej przebieral małego Antka, ten zwymiotował mu w twarz. Akurat mu sie ulało i kichnał w tym samym czasie... Upssss


Klasyka gatunku, czyli fontanna  z moczu. Matej został ochrzczony pierwszy, pozniej ja i dziadek i dziadka Tadka nowe okulary. Tylko babci Iwonce sie upieklo na sucho... Zobaczymy jak mu pojdziemy z wizyta drugich dziadkow za miesiac...


My nie zostajemy mu dluzni i robimy mu smieszne zdjecia...


Dj Antek

Dzis bylismy z Antkiem pierwszy raz w miescie i spisal sie wzorowo, czyli przespal caly spacer :)




niedziela, 24 lipca 2011

mój poród


Piatek. Obudzil mnie skurcz o 4.30 nad ranem.  Spojrzalam na zegarek i zaczelam odliczanie. 7minut. Nie budzilam Mateja. Moze to falszywe skurcze, myslalam. Po tygodniach oczekiwania i obserwacji mego ciala, chcialam byc pewna zanim go zbudze. Zreszta dwa dni wczesniej mialam regularne skurcze przez dwie godziny i sie pomylilam... 10.00 godzina. Skurcze co 5-6 minut. Matej juz nie spi.
Odliczamy. Sprawdzamy w internecie czy tak powinno byc. Internet to nie jest dobry przewodnik. Zjedlismy sniadanie i Matej przygotowal mi kapiel. Dzwonie do mamy, ze to chyba juz... Ciagle nie jestem pewna. Mama panika, zeby szybko do szpitala jechac... Kapiel pomaga... Godziny pozniej skurcze sie rozregulowaly, raz co 5-7 minut, raz co 4-5minut... Ponoc chodzenie przyspiesza porod... Wiec chodze godzinami, probuje pilki, pufy ziarnistej, lezenia... Matej masuje mi krzyz. Pomaga. Slucham hipnozy porodowej i przeklinam ta kobiete co mowi o relaksacji. Skurcze sa coraz silniejsze i czestsze co 2-3minuty a ja coraz bardziej zmeczona... Udaje mi sie zdrzemnac na 30 minut, i kiedy sie budze skurcze znow co 6-7minut. Znow nie jestem pewna czy to TO... 17.00 godzina. Teraz juz tylko chodze. Skurcze sie nasilaja. 3-4 minuty. Stwierdzamy, ze pojedziemy do szpitala kiedy beda co minute lub dwie. Kolejna kapiel. Nie jestem w stanie nic jesc. 20.00 godzina, skurcze co 2minuty, nie daje juz rady. Jedziemy do szpitala.