piątek, 31 sierpnia 2012

DIY/ Zrob to sama

Czy wspominalam, ze jestem uzalezniona od szeroko pojetego rekodziela? Juz zanim urodzil sie Antek chcialam mu udekorowac sama pokoik. W sumie to caly czas nad tym pracuje :) ale poki co on ciagle u nas spi, wiec mysle, ze jeszcze troche czasu mam... W zwiazku z jego nadpobudliwa mobilnoscia mam malo czasu na moje DIY ale dzis na szybciutko udalo mi sie udekorowac mu drzwi*. Wyszlo wspaniale i juz nie moge sie doczekac by szafki w kuchni poobklejac. Ot potrzeba naklejanego papieru i nozyczek i wyobrazni...



 
*zrobilam to wieki temu ale jakims trafem zapomnialam opublikowac...

czwartek, 30 sierpnia 2012

rodzinnie

Straszne mam zaleglosci w blogowaniu. Na szybko cos wrzuce i lece dalej... Ostatnio wiecej rysuje niz szyje, bo terminy scigaja i czasu brakuje na przyjemnosci... Ponizej zdjecia sprzed paru tygodni, kiedy odwiedzila nas rozrastajaca sie rodzinka z Londynu. Uwielbiam patrzec na te slicznotki i zazdroszcze im wlosow... (sama raz skonczylam z trwala na glowie, ale chyba niezbyt mi pasowal baranek).
 
 












wtorek, 28 sierpnia 2012

GUEST POST: Zezulla



Nasz dzień?
Zwykle wstajemy pełni energii, zasypiamy z bateriami wyładowanymi do cna. Bo dni staramy się wykorzystać maksymalnie jak się da. Staramy się wyżąć czas. Wycyckać go ile wlezie i ukraść parę minutek, może i kilkanaście- a nuż się drań nie zorientuje?!
By obraz dnia Zezullowatych z przygodą macierzyńską w tle, był pełniejszy, pomnóżcie zdjęcie, o to tutaj: (zdjęcie nr 0 )
razy dziesięć i wplećcie je w pozostałe.
Bo to stałe, niezmienne elementy naszej codzienności. Bez których żyć się nie da- a raczej pupa, brzucho i buziol naszego Jula żyć nie może:D Nie narzekamy na to, rutyna też potrzebna w życiu:D
Cała reszta to miszmasz, miks, mieszanka, kogiel mogiel pomysłów, które w naszych głowach powstają. Byle tylko było różnie, byle tylko było po naszemu, bylebyśmy tylko o sobie pamiętali, byle się nie zatracić. Coś dla każdego. Łatwo nie jest, ale jak już siwieć, to dla wyższych celów:D


1-    wstajemy
2-    czytamy
3-    broimy i po pracy rodziców
4-    gotujemy
5-    czas dla mamy, czas dla taty
6-    spacerujemy
7-    wycieczkujemy
8-    obżeramy się oglądając Krecika
9-     śpimy


0

1

2

3

4

5

6

7

8

9

http://zezuzulla.blogspot.co.uk/



poniedziałek, 27 sierpnia 2012

W upalne dni

tym sie ostatnio racze...


arbuz
bazylia (w wersji z mieta tez pyszne)
ser feta
oliwa z oliwek


wg przepisu Ottolenghiego


sobota, 25 sierpnia 2012

Dzien nad morzem

Sabina Sallis jest moja dobra znajoma. Ulubioną mamą po fachu. Jest tez artystką. Cholernie dobrą wedlug mojego zdania. Pewnego slonecznego dnia z dobry miesiac temu poprosila mnie o pomoc fotograficzna, a takze o wziecie udzialu w jej video. Zaszczyt to oczywiscie ogromny ale oczekiwano ode mnie niemozliwego. A mianowicie... stania na glowie. Owszem kiedys intensywnie yoge trenowalam, ale nigdy na glowie stac sie nie odwazylam. W zwiazku z tym, pomoc moja byla inna, a efekt moze na www niedlugo zawita. Byla zabawa, sztuka, zdjecia topless, ktorych oczywiscie nie pokaze, piwo na tarasie i cudowne wspomnienia i wiecej takich dni artystycznych mi sie marzy. Tak sie tez sklada, ze nie przypadkiem (choc pare dni wczesniej mialam to opublikowac) pisze o niej tutaj. Sabina miala pare dni temu urodziny, wiec skladam jej oficjalnie najlepsze zyczenia plodnosci, nie tylko tej macierzystej.

wtorek, 21 sierpnia 2012

GUEST POST: Agata Ma Piec


Witam, tu Agata Ma Piec:)

Zostałam poproszona przez Agatę o napisanie posta gościnnego i bardzo mi miło ją chwilowo zastąpić.
Mamy wakacje, więc mózg trochę wolniej pracuje i pogoda nie sprzyja dyscyplinie, ale dni i tak wciąż szczelnie wypełnione. Poniższe zdjęcia pokazują ot taki przykładowy czwartek w naszej rodzinie. Rano podczas śniadania dzieci pozowały przymierzając pióropusz (zrobiony przeze mnie poprzedniego wieczora;)), żeby przygotować się do późniejszej sesji zdjęciowej w parku. Potem szybka zmiana butów na bardziej nadające się do prowadzenia samochodu niż chodaki na obcasach i wycieczka do ulubionej księgarni. Upatrzyliśmy sobie kilka nowych pozycji do kupienia, Łucja uwielbia książeczki interaktywne, z okienkami do otwierania, dziurkami na paluszki. Przed wejściem do domu tradycyjna zabawa w berka na chodniku, mała szybko biega jak widać. Na kolacje raz na jakiś czas szalejemy i robimy hamburgery (trzeba tylko uważać na małe złodziejskie łapki). 
Gdzieś jeszcze po drodze był wywiad dla lokalnej telewizji, Olaf cały czas mnie zasłaniał i niezwykle chętnie mówił do mikrofonu, w końcu nie kto inny, ale on jest pomysłodawcą nazwy "miszkomaszko", więc musiałam go wziać ze sobą:)

Wieczorem True Blood albo MadMen, przy zgaszonym świetle i cichutko, żeby słodko spiącej Lu nie obudzić.

Dobranoc!
albo właściwie...miłego dnia!

Agata

http://agatamapiec.blogspot.co.uk/





czwartek, 16 sierpnia 2012

namiot


Antek namiot ten dostal na roczek razem z tunelem, do ktorego zawsze bal sie wchodzic. Przelamal swoj lek, ktory zapewne spowodowany byl brakiem umiejetnosci raczkowania i zaczal sie czolgac. Teraz wyciagamy namiot co jakis czas i za kazdym razem jest inna reakcja... Dzis niezwykla frajde sprawiala mu mozliwosc stania w namiocie

wtorek, 14 sierpnia 2012

GUEST POST: Mama SynAlka


Jesteśmy na wakacjach. Wakacjujemy u Dziadków na wsi i jest idealnie.

Na śniadanie mamy świeży chlebek z lokalnej piekarni i ogórasa zakiszonego przez Babcię 4 dni temu. Niebo w gębie :) Przy okazji chwalimy się nową umiejętnością jaką jest samodzielne picie ze szklanki (jupiii!).
Pogoda jest świetna, więc całe dnie spędzamy na dworze. Dziadkowie odpowiednio zadbali o "zaplecze" i tak mamy do dyspozycji piaskownicę, huśtawkę i ulubiony basen.
Olek to zodiakalny Wodnik, więc w wodzie mógłby przesiadywać godzinami. Przy okazji i Mamie skapnie na stopy trochę zimnej wody z konewki :) Dobry Synek :)
Na deser poziomki zebrane własnoręcznie przez Olka :) Uwielbiam patrzeć jak swoimi drobnymi łapkami zrywa owoce... Uważnie je ogląda i łapczywie pakuje do buźki.
Drzemka chroni nas przed najgorszym upałem, pokój na dole jest chłodny i idealnie się Olkowi w nim zasypia a raczej "pada" po intensywnym poranku.
Kiedy Olek tak słodko drzemie, nie mogę się na niego napatrzeć. Siedzę i wgapiam się w moje szczęście. W idealnych 10 paluszków u rączek i w tłuściutkie nóżki z siniakami i zadrapaniami od "poznawania świata" :)
Po południu, z nową energią, trzeba już tylko dopompować koło, wyciągnąć kredki i można bawić się dalej :) 
Podwieczorek najlepiej smakuje Olkowi za tarasie, siada sobie na schodach i wcina. Podobno jedzenie na dworze smakuje 100 razy lepiej :)
No i bajki na kolanach Mamy też czyta się najfajniej na trawie :)

Wspominałam już, że mamy tu raj ?
Chwilo trwaj! Trwaj jak najdłużej :)












sobota, 11 sierpnia 2012

Kochane raczki. Kochane nozki

TAK jechalismy na urodziny

a TAK wrocilismy

a TO uszylismy na prezent

TO jest kosmicznym jelonko-psem, rzecz jasna, a co do pozostalych zdjec to pogoda jest szalona i skrajna. Z deszczu rodzi sie slonce i upal. Nie narzekam. Kazdy promyk mnie cieszy. No a bose stopki to NAJBARDZIEJ. Nawet jesli brudne.