sobota, 30 lipca 2011

3 tygodniowiec

Pewnie powinnam poczekac az Antoni skonczy miesiac, ale po pierwsze: nie moglam sie doczekac, po drugie  widze jak rosnie kazdego dnia i nie moge sie temu nadziwic, po trzecie swietuje z nim kazdy ukonczony tydzien, po czwarte mam ochote go fotografowac caly czas wiec i na miesiac bedzie mini sesyjka Antkowa... Tu, synek sie gimnastykuje po drzemce...












poniedziałek, 25 lipca 2011

Książki a wychowanie

Czytam książke o tym jak zostac zaklinaczką dzieci, Jezyk Niemowląt autorstwa Tracy Hogg i Melindy Blau z polecenia Marysi i widze, ile rzeczy robie zle... Tak naprawde to tyle ile poloznych, tyle teorii wychowania. My, mlode mamy, i przyszle mlode mamy :), padamy ofiara natloku informacji... Internet, rodzina, przyjaciele i doswiadczeni rodzice; ksiazki i broszury. Ja osobiscie juz mam metlik od rad i tresci, i ktora teoria jest dobra? Moze kazda po trochu...Ta ksiazka ma sens, ale tak samo jak inne rady. Dotychczas karmilam Antka na żądanie, ale od dzis staram sie byc z tym bardziej regularna i karmic go co (elastyczne) 3 godziny... Chce dzialac wg tezy: karmienie, aktywnosc, sen. Zobaczymy czy sie sprawdzi z Antkiem, bo jak narazie jest kompletnie na odwrot: karmienie i spanie wymiennie i aktywnosc w roznych porach dnia, a wieczorem maruda... Musimy z Matejem sprawdzic co dziala dla niego najlepiej...


Zmieniajac temat, Antek jest juz nasz pociechą. Oto pare przykladow, gdzie do łez smiechu nas wprawil. Wiekszosc przykladow dotyczy jego relacji z tatusiem. 


Pozycja na jeżyka, nowa ulubiona pozycja na drzemki




W dzien wyjscia ze szpitala Antek sprobowal sutka z owlosionego torso Mateja. Szukal cyca i nim zdążylam dosjc, capnal w usta meski sutek. 


Kiedy Matej przebieral małego Antka, ten zwymiotował mu w twarz. Akurat mu sie ulało i kichnał w tym samym czasie... Upssss


Klasyka gatunku, czyli fontanna  z moczu. Matej został ochrzczony pierwszy, pozniej ja i dziadek i dziadka Tadka nowe okulary. Tylko babci Iwonce sie upieklo na sucho... Zobaczymy jak mu pojdziemy z wizyta drugich dziadkow za miesiac...


My nie zostajemy mu dluzni i robimy mu smieszne zdjecia...


Dj Antek

Dzis bylismy z Antkiem pierwszy raz w miescie i spisal sie wzorowo, czyli przespal caly spacer :)




niedziela, 24 lipca 2011

mój poród


Piatek. Obudzil mnie skurcz o 4.30 nad ranem.  Spojrzalam na zegarek i zaczelam odliczanie. 7minut. Nie budzilam Mateja. Moze to falszywe skurcze, myslalam. Po tygodniach oczekiwania i obserwacji mego ciala, chcialam byc pewna zanim go zbudze. Zreszta dwa dni wczesniej mialam regularne skurcze przez dwie godziny i sie pomylilam... 10.00 godzina. Skurcze co 5-6 minut. Matej juz nie spi.
Odliczamy. Sprawdzamy w internecie czy tak powinno byc. Internet to nie jest dobry przewodnik. Zjedlismy sniadanie i Matej przygotowal mi kapiel. Dzwonie do mamy, ze to chyba juz... Ciagle nie jestem pewna. Mama panika, zeby szybko do szpitala jechac... Kapiel pomaga... Godziny pozniej skurcze sie rozregulowaly, raz co 5-7 minut, raz co 4-5minut... Ponoc chodzenie przyspiesza porod... Wiec chodze godzinami, probuje pilki, pufy ziarnistej, lezenia... Matej masuje mi krzyz. Pomaga. Slucham hipnozy porodowej i przeklinam ta kobiete co mowi o relaksacji. Skurcze sa coraz silniejsze i czestsze co 2-3minuty a ja coraz bardziej zmeczona... Udaje mi sie zdrzemnac na 30 minut, i kiedy sie budze skurcze znow co 6-7minut. Znow nie jestem pewna czy to TO... 17.00 godzina. Teraz juz tylko chodze. Skurcze sie nasilaja. 3-4 minuty. Stwierdzamy, ze pojedziemy do szpitala kiedy beda co minute lub dwie. Kolejna kapiel. Nie jestem w stanie nic jesc. 20.00 godzina, skurcze co 2minuty, nie daje juz rady. Jedziemy do szpitala.


czwartek, 21 lipca 2011

spacerujemy

Malo pisze, wiadomo... Antek ciagle chce cyca, ja sie ucze roli matki, oprocz tego rodzice w odwiedzinach i ciagle szeroko pojete zmeczenie...

Antek zaliczyl juz pierwsze spacery... narazie krotkie, bo ciagle jeszcze niesprawna jestem, ale juz niebawem bedziemy nad morze jezdzic, babki z piasku robic, kapac sie w morzu polnocnym... :)

Dziekuje wszystkim za cudne mejle, telefony i smsy, kartki i prezenty... Nie spodziewalam sie ich az tylu i zrobilo mi sie niezmiernie milo w tym ciezkim po porodowym doswiadczeniu... buziaki sle Wam czule. xxx

Wkrotce napisze tez o porodzie...






niedziela, 17 lipca 2011

Antek ziewa

Nie moge uwierzyc jak Antoś szybko rośnie. Ma tydzien i coraz czesciej otwarte oczka, i widze jak jego mimika wzbogaca sie o nowe miny. Wczoraj byl pierwszy usmiech, ktory nie byl pol ziewnieciem... Niestety za krotki by go zlapac na fotke. Mam za to ziewniecie... Jestem taka zakochana w nim... <3



czwartek, 14 lipca 2011

pierwszy tydzien Antka

Dochodze do siebie. Ciagle nie moge uwierzyc, ze juz po wszystkim, ze bobas juz z nami, ze jestesmy rodzicami, ze on taki piekny... Hrabia Antek ma juz 6 dni... Jego dzien ogranicza sie do 4 czynnosci: spania, placzu, ssaniu, i wydalaniu. Ciagle oswajamy sie z nowa rola i uczymy rozumiec naszego synka ale jestesmy bardzo szczesliwi z nasza dziecina mimo niewielkiej ilosci snu... Oto pare zdjec ostatnich dni...









czwartek, 7 lipca 2011

0 tygodni do Antka

Jestem 4 dni po terminie i o wiele dalej od moich wlasnych obliczen... Myslalam, ze osesek bedzie z nami juz od paru tygodni, ale jak widac, przeczucie, a raczej pragnienie poznania tej osobki mnie zmylilo...  Jestem pograzona we frustracji i nie moge sie doczekac, kiedy zacznie sie porod... To jedyne o czym moge myslec i mowic... Zdaje sobie sprawe, ze jestem monotematyczna, ale czekanie mnie juz nuzy... i mysle tylko o tym malym co we mnie siedzi obserwujac kazda zmiane w moim ciele i zastanawiajac sie czy to juz to...  Ale to nie TO... Czuje sie oszukiwana przez wlasne cialo. Wczoraj mialam regularne bole co 5 minut przez 2 godziny... Dzis nie czuje nic, oprocz kopniakow Antka...




 
 
*update: o 5 rano nastepnego dnia zaczely sie skurcze i porod o 1.21 nad ranem dnia nastepnego...

niedziela, 3 lipca 2011

rok temu...

Wczoraj minal rok od naszego slubu...  














Wybrane zdjecia zrobione przez Kube Ryniewicza, Magde Siwczak-Wells, Gosie Grzonkowska.



Po roku... Bylismy na pysznej kolacji w tureckiej restauracji... i spacerkiem przez park wrocilismy do domu...